W sobotni wieczór program telewizyjny wskazał trzy transmisje meczów do wyboru. W ramach hiszpańskiej La Liga Real Sociedad podejmował Sevillę (Eleven Sports), w Serie A była szansa na polski mecz Napoli - Sampdoria (Eleven), z kolei TVP Sport oferował transmisję z meczu o Puchar Francji pomiędzy PSG i Bastią. Przed meczem szybka analiza składów i wybór jednak padł na ligę włoską, mimo, że cała czwórka biało-czerwonych (Zieliński i Łasicki z Napoli, Linetty i Bereszyński z Sampdorii) zaczynała mecz na ławce rezerwowych. W wyborze pomógł fakt, że piąty tego wieczoru Polak Grzegorz Krychowiak z PSG w ogóle nie zmieścił się w 18-stce meczowej.
Po obejrzeniu pierwszej niezbyt ciekawej połowy starcia na Stadio San Paolo, gdy po samobójczym trafieniu Elseida Hysaja słaba Sampdoria prowadziła z jeszcze słabszym Napoli brałem nawet pod uwagę zmianę meczu, ale w tym momencie Sociedad już przegrywał u siebie z Sevillą 0:2, a PSG w takim samym stosunku prowadziło już z Bastią, więc wydawało się, że jednak w Neapolu będzie najciekawiej. Nie pomyliłem się.
Druga połowa zdecydowanie inna - dużo ciekawsza. Napoli ruszyło do przodu, po kwadransie siłę ofensywną wzmocnił Piotr Zieliński, który wniósł do ataków gospodarzy dużo jakości i mimo gry przez zaledwie 32 minuty (+ 5 doliczonych) był jednym z najlepszych zawodników na boisku. Sytuację Napoli polepszył jeszcze głupi faul Matiasa Silvestre'a, za który dostał on drugą żółtą kartkę i od 61 minuty Sampdoria grała w dziesiątkę. Ofensywa Napoli przyniosła efekt w 77 minucie, gdy wyrównał Manolo Gabbiadini, a gdy wydawało się, że broniąca się całym zespołem Sampdoria dowiezie cenny remis, w 95 już minucie niespodziewanie w polu karnym gości pojawił się Lorenzo Tonelli i zaskoczył strzałem kapitalnie broniącego w końcówce Christiana Puggioniego.
Napoli wygrało 2:1 i nadal utrzymuje kontakt z drugą w tabeli Romą. W drużynie Sampdorii na ostatni kwadrans pojawił się wracający do treningów po chorobie Karol Linetty, ale jego team już wtedy grał taktyką ultradefensywną, więc Polak nie miał za bardzo okazji pokazać swoich umiejętności.
Tymczasem w pozostałych meczach emocji zabrakło. Sevilla ostatecznie wygrała w San Sebastian 4:0, a PSG rozbiło Bastię 7:0, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że jednak wybrałem odpowiedni mecz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz